piątek, 29 marca 2013

"Wcale tego nie robisz!"

-Mogę wejść?-
-Jasne- odparł lekko zmieszany Marco i wpuścił mnie do środka -Właściwie co tu robisz? Coś się stało?-
-Wiedziałeś, że Robert ma narzeczoną?- Marco wbił wzrok w podłogę, co było jednoznaczną odpowiedzią -Czemu nikt mi nie powiedział?-
-Wyglądaliście na szczęśliwych i nikt nie chciał tego psuć-
-Słucham? 'Wyglądaliśmy na szczęśliwych'? To ma być wyjaśnienie?-
-Po prostu myśleliśmy, że Robert rozstał się z Anią-
-Dobra, nieważne. Ogólnie mam prośbę. Mogę zostać jedną noc? Jutro postaram się coś dla siebie ogarnąć-
-A nie możesz po prostu pójść do Kuby?- spytał lekko zakłopotany Marco.
-Dobra, nieważne. Dam sobie radę- wzięłam walizkę i poszłam do drzwi.
-Nie no, daj spokój- chłopak chwycił mnie za rękę -Zostań jak długo będziesz potrzebować- uśmiechnął się , a ja poczułam... Ulgę? Nie muszę martwić się o nocleg, na razie. Marco zaprowadził mnie do jednego z pokoi na piętrze -Może być?- spytał, kiedy weszłam do pomieszczenia. Oniemiałam z wrażenia. Po pierwsze pokój jest ogromny! Gdyby wynieść z niego meble, Marco mógłby tu urządzać mini meczyki. Po drugie Marco ma gust. Pokój jest urządzony klasycznie, ale z pomysłem.
-Jest mega, dziękuję- przytuliłam chłopaka. Gdyby nie on, pewnie włóczyłabym się gdzieś po mieście, zastanawiając się, na której ławce będzie mi spać najwygodniej.
-Nie ma sprawy. Zaraz będzie gotowy obiad, także...-
-Może Ci pomogę?- sama sobie się dziwie, że z własnej woli zaoferowałam pomoc. Marco uśmiechnął się (ma taki cudowny uśmiech) i zeszliśmy na dół.
*
-Na prawdę gotujesz genialnie!- próbowałam przekonać Marco o jego talencie.
-Przestań, bo mnie zawstydzasz- rzeczywiście, chłopak trochę się zarumienił, ale to tylko dodaje mu uroku.
-Czekaj, jak to się nazywało?- 
-Faworki z kurczaka- 
-Sam wymyśliłeś tą nazwę?- kiwnął twierdząco głową -Pomysłowe- dla ścisłości: właśnie zjedliśmy przepyszny obiad, a teraz siedzimy na kanapie i pijemy... Wodę z cytryną. 
-Tylko się nie denerwuj- zaczął, a ja spojrzałam na niego pytającym wzrokiem -Na ile planujesz zostać?- odstawiłam szklankę na stół. 
-No nie wiem, jak mi się uda to już jutro może mnie tu nie być- 
-Czemu tak szybko?- wykrzyknął Marco. Lekko mnie to zdziwiło, a on znowu się zarumienił -To znaczy... Nie przeszkadzasz mi...No i w sumie siedzę tu sam każdego dnia... Towarzystwo zawsze się przyda- kąciki jego ust lekko się uniosły.
-Nie chce się narzucać, więc- 
-Wcale tego nie robisz!- znowu krzyknął. 
-Dobrze, zostanę dłużej. Okej?- Marco uśmiechnął się od ucha do ucha i wziął łyka wody. 
   Przez resztę dnia dużo rozmawialiśmy. Złapałam z nim podobny kontakt, jak z Robertem... Mam nadzieję, że nasza znajomość nie zakończy się tak samo. W sumie to niemożliwe, Marco jest inny. Nie jest typem podrywacza, raczej skromnego chłopaka. Poza tym ostatnio (dwa miesiące temu) rozstał się z dziewczyną, więc jestem pewna, że jest sam. Zresztą, jakie to ma znaczenie? 
-Padam, idę spać- odparłam, ziewając. 
-Ja też już powoli zasypiam, a jutro jeszcze trening- powiedział Marco i przeciągnął się. 
-A, mam prośbę- spojrzał na mnie -Nie mów nic Kubie, ani nikomu gdzie jestem, okej?- kiwnął głową -Dzięki i dobranoc- 
-Dobranoc, śpij dobrze- uśmiechnęłam się i poszłam do łazienki na piętrze. 
   Od dwóch godzin nie śpię. Nie chodzi o to, że mi nie wygodnie, ale po prostu nigdy nie mogę zasnąć w nowym otoczeniu. Prawdę mówiąc, trochę zgłodniałam. Ubrałam skarpetki (tak, dziwne) i najciszej jak potrafiłam zeszłam na dół. Poszłam do lodówki i zaczęłam ją przeszukiwać, w celu znalezienia mleka. 
-Też nie możesz zasnąć?- podskoczyłam ze strachu, upuszczając przy tym butelkę mleka -Boże, nie chciałem Cię przestraszyć- 
-Nic się nie stało, gdzie masz jakąś ścierkę?- spytałam rozglądając się po kuchni. W ciemnościach jednak ciężko coś znaleźć.
-Nie będziesz tego sprzątać, ja to zrobię- odparł i zapalił światło.
-Ja to rozlałam, ja to sprzątnę- kucnęłam i zaczęłam zbierać odłamki szkła.
-Następnym razem kupię mleko w kartonie- powiedział chłopak i zaczął wycierać podłogę. 
-Tak będzie lepiej- 
   Po sprzątnięciu, Marco zrobił kakao. Boże, już go uwielbiam. 
-Masz może pianki?- spytałam z nutą nieśmiałości w głosie. 
-Też uwielbiasz kakao z piankami?- spytał ze zdziwieniem i wyjął paczkę marshmallow z szafki. 
-No raczej, że tak- wzięłam garstkę i wrzuciłam do kubka. 
-Myślałem, że tylko ja... Czułem się taki wyjątkowy- posmutniał. 
-Teraz oboje jesteśmy wyjątkowi- odparłam i zaczęliśmy się śmiać. Po godzinie spędzonej na podłodze w kuchni, stałam się senna. Oparłam głowę o ramię Marco i nie wiadomo kiedy zasnęłam. Czułam, że mnie niesie, ale nie miałam siły iść na nogach. Zresztą, było to bardzo przyjemne. 
   Kiedy się rano obudziłam, Marco spał koło mnie. Wygląda tak słodko... Nie ważne. Teraz trzeba mu się odwdzięczyć za wczorajszy obiad. Zeszłam na dół i przygotowałam śniadanie. Kiedy wszystko było już gotowe, wyszłam do ogrodu i zapaliłam. Usiadłam na bujanej ławeczce i tępo wgapiałam się w niebo. Z zamyśleń wyrwał mnie okrzyk zachwytu. Marco wstał. Zgasiłam papierosa i weszłam do środka. 
-Może moje danie nie jest tak wykwintne jak Twoje, ale mam nadzieję, że Ci posmakuje- 
-Wszystko, co jest ugotowane przez kobietę, jest pyszne- odparł bardzo poważnie i usiadł do stołu. 
   Po śniadaniu szybko się wyszykował i pojechał na trening. 
*
   Jednak nie udało się napisać szybko nowego rozdziału :) Ten trochę krótszy, ale mam nadzieję, że i tak się podoba. 
Przy okazji zapraszam na stronę na fb:  facebook.com/NieMogePranieMam
Nie o piłkarzach, ale może znajdą się osoby, które to zaciekawi :)

4 komentarze:

  1. Nie wiem czemu ale chciałabym żeby Ania dowiedziała się o zdradzie Roberta...
    rozdział świetny <3
    zapraszam do mnie http://your-and-my-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie fajnie, wszystko ładnie pięknie, ale moim zdaniem, mogłabyś postawić na więcej opisów :) troszke za dużo dialogów. ale pisz dalej :) powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz bardziej zaczyna podobać mi się Marco. Zobaczymy jak to się dalej potoczy :P
    Czekam z niecierpliwością na następny i zapraszam do siebie:
    http://manutdlov.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny :) Chciałabym zobaczyć jak się rumieni Marco :) Czekam na next i zapraszam na:
    kochac-i-byc-kochanym.blogspot.com
    pilkarze-reczni-na-nieznanej-wyspie.blogspot.com
    milosc-przyszlosc-futbol.blogspot.com
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń